Parę zdań o literaturze: Afrykański Świt

October 8, 2016

Witajcie ponownie, Drodzy Czytelnicy! Mam dla was recenzję kolejnego gamebooka. Dzisiejsza pozycja nosi tytuł „Afrykański Świt”, a jej autorem, podobnie jak recenzowanej uprzednio „Plagi”, jest Beniamin Muszyński. Na jaką przygodę zabierze nas tym razem autor i czyimi losami pokierujemy? Już spieszę z odpowiedzią na te pytania.

 

Głównym bohaterem „Afrykańskiego Świtu” jest Siergiej Iwanowicz Bułanow – czterdziestoparoletni weteran Drugiej Wojny Światowej z ZSRR, który niedługo po jej zakończeniu utknął w Egipcie. Aby nie skończyć jako żebrak, nasz bohater zaczął dorabiać sobie jako przewodnik. Pierwotnie jego klientami byli zwykli turyści, ale potem dołączyli do nich poszukiwacze skarbów, podejrzani kupcy i naukowcy badający Czarny Ląd. Pierwszy rozdział zaczyna się właśnie podczas jednej z takich wypraw, na którą wynajął nas znajomy angielski uczony. Akcja zawiązuje się natychmiast i od samego początku jesteśmy zmuszeni dokonywać wyborów, od których może zależeć życie naszego bohatera, gdyż obozowisko jego grupy pada ofiarą ataku agresywnych tubylców.

 

Jak zapewne już się domyślacie „Afrykański Świt” to opowieść przygodowa o dość wartkiej akcji. Możecie spodziewać się przedzierania przez dzicz, intryg, okultyzmu, skarbów, oraz niejednokrotnie wymykania się z niewoli.  Gdyby pan Bułanow miał okazję spotkać się z Indianą Jonesem, zapewne bez trudu znaleźliby wspólny język, pomimo różnego pochodzenia. Oczywiście, to jakimi przeżyciami mógłby się pochwalić Siergiej zależy od naszych wyborów. Jego przygody mogą się skończyć bardzo szybko, lub może nam się udać przeprowadzić go przez wszystkie rozdziały powieści. Poszczególne wersje fabuły znacznie różnią się nie tylko długością, ale i przebiegiem, dlatego ponowna lektura i eksploracja nieodkrytych dróg jest naprawdę wciągająca.

 

 

„Afryański Świt” jest zdecydowanie obszerniejszy od „Plagi” – ma ponad 70 stron, choć sama przygoda, nawet w swojej najdłuższej wersji nie jest tu o wiele dłuższa niż w „Pladze”. Pierwsze zakończenie jakie sam uzyskałem nastąpiło dosłownie po kilku minutach lektury. Objętość „Afrykańskiego Świtu” wynika natomiast z już wspomnianej różnorodności ścieżek, jakimi możemy pokierować fabułę, oraz sporej ilości możliwych zakończeń (10). Sam szukając ich wszystkich bawiłem się dobrze przez kilka godzin. Bardzo podobały mi się możliwości jakie dał nam autor, oraz ich efekty. Myślę, że Muszyński całkiem realistycznie opisał możliwości naszego bohatera – jako człowiek zaprawiony w boju i nie pierwszy raz obcujący z dziczą jest w stanie podołać wielu niebezpieczeństwom, ale ma swoje granice i zwykle byłem w stanie odgadnąć, kiedy je przekroczę. Pomimo tego, że efekty większości wyborów były możliwe do przewidzenia, często nawet całkiem łatwo, znalazło się też kilka takich, których skutków nie można było odgadnąć. Dla mnie osobiście była to dobra proporcja – miałem poczucie, że mogę panować nad sytuację, ale co jakiś czas zdarzały się i niespodzianki. Na pochwałę zasługuje również poręczna aplikacja mobilna, która pozwala nam zapisać stan gry i śledzić nasz postęp. Bardzo polecam jej ściągnięcie zainteresowanym osobom.

 

Podsumowując – bardzo się cieszę, że sięgnąłem po „Afrykański Świt”. Gorąco polecam i wam tego gamebooka, w szczególności jeśli jesteście miłośnikami bohaterów pokroju Indy’ego. „Afrykański Świt” jest dostępny na stronie Masz Wybór: http://masz-wybor.com.pl/gry-ksiazkowe/

 

Dziękuję wam za uwagę i zapraszam ponownie,

Łukasz „BLis” Kosakowski.

Please reload

Please reload

Tagi
Please reload

Ostatnie posty

    © 2015 Łukasz Kosakowski. Strona powstała dzięki Wix.com

    This site was designed with the
    .com
    website builder. Create your website today.
    Start Now